|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Dlaczego Gazeta Wyborcza powinna popierać PiS.
Sprawa Andrzeja Ż. i jego próba samospalenia przed Kancelarią Premiera jest ważnym pytaniem o legitymizację społeczną władzy. W Gazecie Wyborczej ukazał się kuriozalny, wulgarny tekst Grzegorza Sroczyńskiego porównujący samospalenie do aktu terrroru. Tekst ten doczekał się już trzech dobrych notek w śledzonej, przeze mnie, blogosferze. Wszystkie trzy notki dotykają kwestii umowy społecznej, statusu ludu (demos) i legitymizacji rządzących. Niestety Eliwurman poprzez akt psychiatryzacji zbyt łatwo (podobnie jak Pacewicz) odpolityzował gest Andrzeja Ż., mimo, iż w swojej notce sam pisał:
Choroba psychiczna to dobry sposób żeby pozbawić gest polityczny znaczenia. Było to widoczne w sposobie pokazywania Breivika. Gazeta Wyborcza intensywnie eksploatowała wątek "szaleństwa" jako siły napędowej Breivika. Choć kilka dni po jego akcie terroru zamieściła w dziale naukowym obszerny, całostronicowy wywiad z psychiatrąw którym stwierdził on, iż Brejvik chory nie był, to zastanawia ta intensywna chęć egzorcyzmu. Podobnie psychiatryzowanie Andrzeja Ż. to obrona przed dopuszczeniem do świadomości wagi politycznej tego aktu. To akt wykluczenia aktu ze sporu politycznego. Dopuszczenie Breivika jako głosu politycznego pokazałoby, że islamofobia jest realnym gestem politycznym, który coś ważnego "załatwia". Gazeta Wyborcza z jej islamofobicznymi wybrykami w stylu Węglarczyka nie może sobie na to pozwolić. Okazałoby się wtedy, że Gazecie bliżej jest Breivika niż chciałaby przyznać. Gest psychiatryzujący to gest niwelujący znaczenie, podobny do etykiety "terrorysty" ale znacznie silniejszy, o czym pisał CześćJacek:
Trzecia notka autorstwa Meinglanza równocześnie krytykuje oba momenty: wykluczenie poprzez nazwanie terrorystą jak i poprzez psychiatryzację. Celem obu strategii jest wyparcie faktu, iż dla niektórych istniejący system jest tak głęboko alienujący, że nie mają oni(e) ochoty na jakiekolwiek utożsamienie i "umowę społeczną". Pozwolę sobie przytoczyć długi cytat z Meinglanza:
Próba samospalenia Andrzeja Ż. pokazuje dynamikę wyznaczania pola tego co akceptowalne, realne w dyskursie, to wyznaczanie tego co jest w ogóle do pomyślenia. Dopiero wzięcie na serio tego aktu jako politycznego pozwala na w pełni krytyczną ocenę systemu. Określanie Andrzeja Ż. jako terrorysty czy chorego umysłowo to ucieczka, legitymizowanie systemu, do którego jesteśmy dostosowani, a może jesteśmy jego beneficjentami. Liberalizm i umowa społeczna klasy średniej działają świetnie ale mają pewną wadę, jest to umowa tych, którzy i tak się akceptują nawzajem, nie ma tam mowy o agonie, sporze. Samozadowolenie i ułuda umowy społecznej przysłania konflikty, napięcia. Łatwość odsyłania głosów protestu do skansenu, psychiatry czy nazywanie ich aktem terroru jest bardzo skuteczna. To bardzo łatwe kiedy się to czyni z pozycji uprzywilejowanej. Ale jest z tym związane j zagrożenie - to usypia. Skuteczność środków utrzymywania status quo i związanego z tym błogostanu nie pozwala na artykulację sytuacji konfliktowych. Te nie znikają ale ich artykulacja może przybrać przebieg rewolucyjny, gwałtowny. Rewolucja jest z kolei sytuacją w której bardzo łatwo o sytuację gdzie "wszyscy tracą". Tekst Skroczyńskiego powstał w gorącej atmosferze przedwyborczej, Gazeta Wyborcza, także piórem redaktora Michnika dość histerycznie agituję za "jedynym rozsądnym" wyborem czyli PO. Niestety owocuje to smutnym upadkiem poziomu oferowanych tekstów. Obniżenie poziomu tekstów to nie jedyne zagrożenie. Dłuższe trwanie rządów PO, betonowanie liberalnego status quo przez GW usypia. To niebezpieczny melanż. Utożsamianie rozsądku z GW i PO powoduje, że właściwie nie możliwa jest artykulacja sporu politycznego. Stąd histeryczne głosy dotyczące brzozy smoleńskiej. Niestety prawica nie oferuje języka, który pozwoliłby złamać ideową hegemonią (neo)liberałów. Napięcia będą narastać, GW i PO (o ile zwycięży w wyborach) dla coraz większej ilości ludzi będą tożsame z alienującym, opresyjnym systemem. Jego bankructwo pochłonie je obie. Dlatego dla GW byłoby dużo lepiej gdyby wygrał PiS. Wtedy bardzo łatwo w atmosferze obrony rozsądku i cywilizacji GW będzie jawiła się jako ostania szansa na rozsądek. Realna nieskuteczność prawicy przy jej równoczesnej retorycznej agresywności pozwalają na łatwość bycia opozycją. Wariant wygranej PiS pozwoliłby na przedłużenie iluzji neoliberalnej jako jedynej rozsądnej alternatywy. Dlatego nie wiem, czy paradoksalnie nie chciałbym wygranej PO. Może kolejne lata rządów neoliberałów zintensyfikują wreszcie realną wobec nich opozycję. Może doświadczenie opresji będzie artykułowane szerzej i nie zostanie przekierowane na pseudo zagrożenie ze strony PiS. Może po kilku następnych latach rządów PO, głos desperacji podobny do głosu Andrzeja Ż. doczeka się wreszcie politycznej artykulacji.
czwartek, 29 września 2011, fronesis
TrackBack
rytualny chaos
z nameste
Jednozdaniowa notka o socjologii dyskursu publicznego byłaby krótka, gdyby nie trochę wstępu, trochę zakończenia i diagram .... » Wysłany 2011/10/02 23:29:45
Komentarze
2011/09/29 09:52:52
@eli.wurman
W pełni rozumiem Twoją potrzebę psychiatryzacji, może w notce nie zaznaczyłem, (jest trochę mętna -pisałem ją w nocy) psychiatryzację rozumiem także jako obronę przed "zawieszeniem mózgu". W tym sensie dla psychiatryzacji znajduję zrozumienie. I tym ona się dla mnie rózni od etykietowania jako terrysta, dla tego w ogóle nie ma wytłumaczenia, to jest czystej wody bucerka. Też wolałbym aby ludzie nie zabijali (się) z powodów politycznych, ale chodziło mi w sumie o co innego, żeby na poważnie zastanowić się nad tym, ze może coś nie tak jest z systemem a nie z jednostką i może zmiana systemu zmniejszyłaby ilość wyalienowanych, zdesperowanych ludzi. Pewnie ludzie zawsze będą popełniać samobójstwa i nie wyeliminujemy chorób psychicznych ale może chociaż można żyć w krajach, które nie dokładają cierpień w takim samym stopniu jak inne kraje. 2011/09/29 11:48:51
"Utożsamianie rozsądku z GW i PO powoduje, że właściwie nie możliwa jest artykulacja sporu politycznego. Stąd histeryczne głosy dotyczące brzozy smoleńskiej. Niestety prawica nie oferuje języka, który pozwoliłby złamać ideową hegemonią (neo)liberałów. Napięcia będą narastać, GW i PO (o ile zwycięży w wyborach) dla coraz większej ilości ludzi będą tożsame z alienującym, opresyjnym systemem. Jego bankructwo pochłonie je obie."
Jeżeli cały akapit ma sens, to skąd Ci się wziął "rozsądek z GW"? 2011/09/29 12:17:28
@eli.wurman
Samospalenie jest przede wszystkim aktem politycznym. Osoby chore też mają poglądy polityczne i swoje antypatie do różnych partii. 2011/09/29 13:11:59
Mnie coś zgrzytało, że przecież Ż. nie był jakoś ponadszczególnie uciśniony przez teh system, więc czemu wziął i się spalił, zamiast się ogarnąć? But then again, Palach też nie był ponadszczególnie uciśniony, nie?
Och jej, i jeśli potraktować to samospalenie jako legit protest, to bez sensu jest utajniać jego nazwisko :/ 2011/09/29 13:14:44
2011/09/29 13:17:47
Ach no i: w porównywaniu z Palachem jest takie niebezpieczeństwo, hm, retoryczne. Znaczy: to jest oczywiście nadinterpretacja, ale takie postawienie sprawy aż o nią prosi: "ha! Ż. jest dla ciebie taki jak Palach, więc jest bohaterem, więc ma rację!"
2011/09/29 13:41:56
@meinglanz
"Osoby chore też mają poglądy polityczne i swoje antypatie do różnych partii." Bardzo dobrze to rozumiem. Ale doświadczenie podpowiada mi, że dawanie wyrazu swoim sympatiom i antypatiom może być bardzo zmienione przez chorobę. 2011/09/29 14:03:21
Osoby chore są wykluczone m.in. z powodu decyzji politycznych marginalizujacych opiekę społeczną i publiczną służbę zdrowia. Dlatego ich protestów nie wolno zamilczeć poprzez traktowanie tego jak objawów choroby.
2011/09/29 21:35:52
Może trochę z innej beczki. Dlaczego Ż.? Czy popełnił przestępstwo?
Jaki jest sens ukrywania nazwiska osoby, która aktem takiej desperacji próbowała, jakby nie patrzeć, nagłośnić swoje problemy? No ale mamy Ż, jak u przestępcy i chorobę psychiczną, której efekt potęguje ujawnienie wysokich zarobków i dobrej sytuacji materialnej terrorysty. Jemu pewnie z dobrobytu odpaliło. Z niecierpliwością oczekuję diagnozy, choć osobiście stawiam na schizofrenię bezobjawową. 2011/09/29 21:48:52
@poziomka
"chorobę psychiczną, której efekt potęguje ujawnienie wysokich zarobków" TEHLOLZ; ujawnienie czego? "Dlaczego Ż.?" Bo rodzina. 2011/09/29 21:57:28
Ja w kwestii formalnej. Nie istnieje żadna "umowa społeczna". To tylko fantazja akademików, ewentualnie dziennikarska metafora właściwie nie wiadomo czego.
2011/09/30 09:45:26
@poziomka
"wysokich zarobków" Andrzej Ż. według tekstu Skroczyńskiego miał 2900 renty, nawet nie wiem czy brutto czy netto, załóżmy to ostatnie, ma na pewno 2 chorych dzieci (nie wiem czy więcej), małżonkę (może nie pracuje). Jakiś kredyt, trochę lekarstw i rozumiem czemu to stają się warunki, które są kiepskie, oczywoście ktoś może musi żyć za 100 w 15 osób ale nie o to chodzi. Ja tak się przyzwyczaiłe do nędzy na studiach i doktoracie, ze pensję adiunkta traktowałem jak jakąś kasę, dopiero po jakimś czasie uświadomiłem sobie, że zarabiam mniej niż w moi studenci/tki (o ile mają pracę). 2011/10/01 18:07:53
@fronesis i eli.wurman
Przecież nie twierdzę, że te zarobki są wysokie. Jednak dla ludzi zarabiających 800 zł na rękę i mających na utrzymaniu rodzinę 3000 złotych renty to niewyobrażalne bogactwo. A takich ludzi jest sporo. I do taki ludzi skierowany był ten komunikat. Jaki związek z samym aktem spalenia albo jego powodami ma wysokość pensji samospalającego się? Moim zdaniem żaden. Został skierowany do zawistnego tłumu, żeby podkreślić, że ofiara była psychicznie chora a akt samospalenia był wynikiem jej jej urojeń. 2011/10/05 04:36:16
Bardzo ciekawy tekst. Inspirujące "wyceny" ewentualnych rządów PO i PIS, jeśli czegoś mi zabrakło, to dostrzeżenia faktu, że nasz kraj funkcjonuje jednak - czy tego chcemy, czy nie - w systemie światowym, i sporo problemów/kwestii społecznych, które - jak słusznie zauważasz - może wreszcie zostaną wyartykułowane szerzej, realnie rzecz biorąc są nie do rozwiązania ani przez PO ani przez PIS. Bankructwo neoliberalizmu - to faktycznie żadne odkrycie, cała Europa zdaje sobie z tego sprawę, rozwiązania socjalne ostatniego półwiecza teraz też idą w niebyt. Może zamiast patrzeć na nasze podwórko, żonglować nieudolnościami każdej z naszych rodzimych opcji politycznych, warto przyznać że jeśli nadejdą jakieś rozwiązania, to tylko ponadlokalne? Np. Wszyscy powinniśmy wziąć sie za kolonizację Marsa ;) Albo oddać rządy kobietom (na próbę). Albo zacząć pracować intensywniej nad rozwojem sztucznej inteligencji, niech ona za nas te sprawy załatwi... Jest jeszcze "make love, not war", sadzenie drzew (zawsze można na nich zamieszkać), oduczanie ludzi, że jedyny wzór szczęśliwości - tak strasznie trudnej do osiągnięcia w naszej rzeczywistości ekonomicznej i pod rządami PO ;)) jest domek na przedmieściu z satelitą (ponoć 90 procent Polaków o tym marzy, co pachnie nader irytującą sztampą, nespa?) i parę innych możliwości się znajdzie. Reasumując, za bardzo wierzymy (Ty chyba też) w politykę i podsuwane przez nią rozwiązania.
|
Ja bym sobie chyba życzył, żeby już nigdy żaden akt samospalenia nie kojarzył się z polityką. Uważam, że jest to okropnie bolesna metoda zaznaczania czegokolwiek i nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że człowiek jest w stanie dobrowolnie wydać się na takie cierpienie. Stąd moja potrzeba psychiatryzacji - mi to naprawdę zawiesza mózg.
Inną rzeczą jest być może to, że ja ze swojej wygodnej pozycji nie widzę żadnego powodu, by cokolwiek, co jest polityczne wzbudzało we mnie cokolwiek więcej niż "meh" lub "no trudno". Innymi słowy: nie wyobrażam sobie rzeczy, zwłaszcza politycznych, za które warto jest krzywdzić czy zabijać.